Taaa ten porywajacy dzien zaczal sie nawet niezle.. w koncu zabralam sie za szukanie materialow, o ktore prosil mnie P. Well… skonczylam po calych 15 minutach bo znalazlam strone z linkami do calej biblioteki na ten temat!!!!!!!!!!!
No ale zaraz dostalam maila, czy znam jakas tam firme i czy moge zebrac o niej informacje.. nawet sie ucieszylam z zadania… znalazlam nazwe firmy..otwieram..i… ZALAMKA… ja juz ta firme opracowalam miesiac temu :(((((((((((((
Wobec tego zabralam sie za bardziej kreatywne zajecie – mianowicie szukanie przepisu na obiad! To mi zajmie przynajmniej wieksza chwile!!! No i jeszcze uswiadomilam sobie, ze przez to, ze jechalam tramwajem nie wzielam mojej torby z plaszczem przeciwdeszczowym i co najwazniejsze z drugim sniadaniem. Siedze i czekam do lunchu a kiszki mi marsza graja. Cholera szukanie przepisu w tym wypadku jest mniej niz srednim pomyslem…
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz