8 maja 2009

Udaje sie po wize - ten dzien

W koncu nadszedl ten dzien. Przychodze, patrze, a przed brama tlum ludzi bo Ambasade otwieraja o 8.30. Przychodzi ochroniarz i ustawia rzedy:
1. Obywatele US
2. Osoby bez elektycznych devices (ufff dobrze, ze wyczytalam, ze nie warto komorki i i-poda ze soba taszczyc)
3. Pozostali
To, ze masz spotkanie na 8.45 nic nie zanaczy bo wpuszczaja wedlug powyzszej kolejki. Podchodzisz do domofonu i glosno musisz powiedziec imie i nazwisko, w jakim celu sie zjawiasz oraz w jaki sposob umawialas sie na spotkanie. Oni to sprawdzaja, pancerna brama sie otwiera i dopiero wtedy jestes wpuszczona na teren ambasady. Od razu obszukuje Ciebie ochroniarz, konfiskuje duze torby itd, wszystko odbywa sie kulturalnie (pomiajm fakt, ze ta cala procedura traci paranoja ale oki.), potem Pan na recepcji takze wpuszcza osoby pojedynczo (zaznaczam, ze jeszcze nie weszlam do ambasady bo te wszystkie procedury sa na zew!), po raz kolejny ogladaja Ci torebke, daja numerek i przechodzisz przez bramke (taka jak na lotnisku). W KONCU jestes w Ambasadzie:). Potem to juz wyglada doslownie jak na poczcie. Czekasz z numerkiem i jak Ciebie wywolaja to podchodzisz do okienka. Cale szczescie bylam za 4 osobami, ktore tez elektroniki nie mialy, a obywatele US poszli do innego pomieszczenia. Okienek jest 4 ale pracuje tylko numer 1 i 4. Podchodzisz wpierw do pierwszego. Babka kaze Ci zeskanowac odciski palcow, zaplacic za wize i spr. czy masz kpl dokumentow. Wracasz na swoje miejsce, a oni chyba obrabiaja te dokumenty bo za jakis czas Pan z okienka numer 4 ciebie wola, jeszcze raz pobiera odcisk i informuje, ze dostaniesz wize za 3-4 dni. Gotowe.

Kolega z pracy mnie nastraszyl, ze sprawdzaja wszystkie dokumenty, wiec mam wziasc moj kontrakt, umowe najmu, wyciag bakowy itd (taka sama informacja jest zreszta na stronie ambasady), ale mnie nikt o nic nie spytal. Koles z okienka numer 4 tylko zapytal kiedy jade i stwierdzil, ze mam sie nie martwic bo do sierpnia w Meksyku juz powinno byc ok.

Inne osoby byly bardziej przepytywane, dwie osoby przede mna donosily jakies dokumenty, ale albo ja mialam szczescie, albo obietnica, ze wiz nam nie zniosa ale maksymalnie ulatwia procedury jest prawdziwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz