Ha.. no to poprawilam sobie humor. Wracalam z lunchu i zobaczylam kozaki na wystawie… well.. moja karta kredytowa zwija sie wlasnie z bolu, a ja jestem szczesliwa posiadaczka rozowych kozakow :) Tak, tak kupilam jasnorozowe kozaki!!!!
Pogoda tez sie skopala, ale ja mam glupawy usmiech na twarzy bo wielka blyszczaca torba stoi obok mnie. Jak na zlosc mam dzisiaj czerwona gore wiec nie moge ich od razu ubrac… no coz juto przyjdzie na nie pora. Jupiiiiiiiiii
No i prosze cale dublinskie biuro sie nam przed chwila zwalilo na glowe. Powod: 1 GODZINNE spotkanie z finansowym. Nie kumam takiej polityki. Koszty przylotu 3 osob po to, zeby sie zobaczyc. Nie mozna bylo conference call zorganizowac? Sean i Monika tylko mrukneli pod nosem, ze ktos sie chce poczuc wazny i akurat w tym temacie sie z nimi calkowicie zgadzam.
Jezu ale sie szum w biurze zrobil. Normalnie bym sie cieszyla, ale oni gadaj o wynikach i lecacej na leb gieldzie. W MORDE misia nawet nie chcac byc w temacie.. nie mam wyboru bo informacje do mnie dochodza! Juz chyba wole jak o pilce gadaj bo przynajmniej wiem, ze jest cos wiecej na swiecie niz rachunek zyskow i strat!
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz