Asia przyjechala mnie odwiedzic. Wybralysmy sie na drinka z ludzmi z mojej pracy. Generalnie myslalam, ze zapomna o tym, albo nic z tego nie wyjdzie ale wszyscy sie spotkalismy w knajpie po pracy. Well….To co mialo byc grzecznosciowym drinkiem przerodzilo sie w pijacka impreze, po ktorej urwal mi sie film w kolejnej knajpie, w ktorej nawet nie wiem dokladnie gdzie byla! Mialam mega kaca moralnego bo WYDAJE mi sie, ze nagadalam TG, ze jest sztywny, beznadziejny, nie chwali nikogo i ze ja zasluguje na wiecej!!!!!!!
Na udobruchanie go kupilysmy mu z Asia kubek zwyciezcy i zabawna pocztowke ala certyfikat, ktory wypisalysmy tekstem ze gratulujemy wygranej w kategorii ponad stu kg itd…. (TG wiozl mnie i Asie na rowerze przez caly Amsterdam, co na pewno nie bylo przyjemne skoro obydwie bylysmy mega wstawione, razem jestemy mega annoying no i wazmy wiecej niz te 100kg!:))Wydaje mi sie, ze mialysmy wziasc taksowke, ale upralysmy sie, ze pojedziemy tramwajem i chcialaysmy, zeby nas podwiozl na przystanek. To chyba pamietam, a jak to sie stalo, ze nas odwizol do domu to juz jest mega problemem bo mam "black hole in my memory". Za to pamietam, ze jak zwleklysmy sie z jego roweru to usiadlysmy na lawce obok i PROBOWALYSMY zapalic papierosa po czym z mega pijackimi ruchami nie moglysmy go odpalic.
Mam mocne postanowienie, ze NIGDY juz z nimi nie bede pila z szefem bo cholera jak sie upijesz ze swoimi to jest inna bajka, a jak musialam spojrzec w twarz szefowi wiedzac, ze sie zasluguje na mega chlodne potraktowanie to moja cala pewnosc siebie sie skurczyla to wielkosci okruszka..
Na szczescie TG pokazla mega klasa i jak sobie cos pomyslal to zachowal to dla siebie bo zachowuje sie normalnie (chyba prezent naprawde go troche zmiekczyl).
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz