Hasło dnia “you have to have an appointment”;PPPP Biurokracja jest tutaj większa niż w Polsce (tak, tak wydawałoby się to niemożliwe a jednak tak jest). Pierwszego dnia musiałam udać się do Urzędu Skarbowego po Sofii numer (tutaj bez tego nic nie można załatwić, a przekonałam się o tym w następnych kilku kwadransach). Wchodzę do ichniego US, patrzę nie ma nikogo czekającego w kolejce, (co za miła odmiana po naszych polskich zapchanych do granic niemożliwości urzędach). Uśmiech na twarzy mi zszedł jak się okazało, że muszę być umówiona na spotkanie, żeby coś w urzędzie załatwić. Okej mówię sobie to proszę mnie zapisać na jakieś najbliższe spotkanie. Panienka popatrzyła w pobazgrany ołówkiem kalendarz i zaproponowała mi 11.30. Była 9.00 Rano, więc stwierdziłam, że nie ma, po co wracać do pracy po to tylko, żeby z niej od razu wyjść na UMÓWIONE już spotkanie w urzędzie. Postanowiłam załatwić wiec rachunek bankowy. Radośnie poszłam do poleconego mi Rabobanku (podobno najlepszy w Holandii i takie tam bajery…..). Oczywiście w banku usłyszałam, że, aby otworzyć rachunek bankowy też muszę być umówiona na spotkanie! (To już zakrawało na jakąś ironie - przysięgam). Spytałam się, więc grzecznie, co jest potrzebne, żeby rachunek otworzyć. “Przemiła” panienka z okienka spytała się mnie wpierw “a po co Pani rachunek”, („bo chcę defraudować Wasze pieniądze” miałam na końcu języka…. Ale grzecznie odpowiedziałam, ze PRACUJĘ TUTAJ i firma będzie PRZELEWAĆ mi WYNAGRODZENIE “aha": usłyszałam i zobaczyłam jak baba wsuwa nos w książkę procedur, (bo pewnie jeszcze nigdy nie miała do czynienia z otwieraniem rachunku komuś z zagranicy - notabene niech żyje Unia Europejska – jesteśmy jedną wielką rodziną hura!) Babsztyl w końcu triumfalnie znalazł procedurę w podręczniku i radośnie mi oświadczył, że do otwarcia rachunku potrzebuję oczywiście sofii numer (a jakże, chyba do kupna papieru toaletowego też go będę potrzebować), kopię paszportu i jakieś tam zezwolenie na pobyt. Tłumaczę babce, ze POLSKA jest w UE i ja nie potrzebuje tu żadnego zezwolenia, bo od 1 maja mogę sobie pracować bez żadnego pozwolenia, ale baba się uparła że to ma mi wydać US i bez tego rachunku mi nie otworzą. Całkiem już zmęczona i wściekła stwierdziłam, że udam się po telefon komórkowy. Well.. wydawałoby się, że to taka prosta sprawa do załatwienia…… nic bardziej mylnego. Nie można kupić telefonu nie mając rachunku bankowego! Już całkiem zrezygnowana stwierdziłam, że udam się do Urzędy Skarbowego na moje UMÓWIONE spotkanie, wezmę ten sofii numer i zacznę załatwić wszystko od początku….Coś mnie jednak tknęło i będąc w Orange spytałam się o pre-paidowe karty, które umożliwiają tanie połączenia międzynarodowe. Facet na ich temat nic nie wiedział, (chociaż chwilę później się okazało, ze sprzedają je w sklepie NA PRZECIWKO), ale “usłużnie” się mnie spytał “ Czy mamy Internet w Polsce” (“a co to jest Internet” miałam już na końcu języka, ale popatrzyłam się na niego jak na idiotę i powiedziałam, że owszem mamy. Na co usłyszałam, że jest taki program jak SKYPE (*&(#%$^&@^%) “WIEM, ŻE JEST, ALE MOI RODZICE SA STARSI I GO NIE UŻYWAJĄ!!!!!.” W każdym razie stwierdziłam, że jak Orange zatrudnia idiotów i ignorantów w swojej firmie to ja podziękuję za jej usługi!. No nic…. Wróciłam do US i o dziwo jak mam UMÓWIONE SPOTKANIE to wszystko idzie jak po maśle. W ciągu 10 minut dostałam mój sofii numer! Formularze przygotowane po Polsku (niech żyje unia!:p) Spytałam się, więc o “to coś dodatkowego”, co bank wymaga, urzędnik się spojrzał na mnie i napisał na kartce memo do Banku, ŻE POLSKA JEST W UE i nie potrzebuję “ichniego bankowego wymysłu” Tak wiec radośnie, dzierżąc mój sofii numer i kartkę z US, triumfalnie wróciłam do banku i podetknęłam te papiery pod nos babie z okienka. Biedactwo, procedura wyraźnie mówi, ze ona “to bliżej nieokreślone coś” musi mieć a US twierdzi, że nie. Pełna konsternacji stwierdziła ze pójdzie się spytać kierowniczki, co ona biedna ze mną tym upierdliwym obcokrajowcem ma zrobić. Wróciła po 10 minutach, i w pełni zadowolona stwierdziła, ze może mi otworzyć rachunek (dzięki Ci o WIELKI BANKU za łaskę, ze będziesz obracał moimi pieniędzmi i litościwie się na to zgadzasz). Ale nie nie … nie może być tak łatwo. Pytam się jej czy mogę od razu dostać debet lub kartę kredytową (przecież muszę kupić samochód, bo już nie mogę bez niego wytrzymać;pp) i otrzymałam odpowiedź:, ŻE DLA LUDZI SPOZA HOLANDII NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI i że tylko prościutki rachunek mogą mi zaoferować! W tym momencie moja cierpliwość się skończyła. To ma być ten najlepszy bank w Holandii?!?! Spojrzałam na nią, wycedziłam WE WILL SEE, odwróciłam się nią pięcie i wyszłam.. Zaraz obok był oddział ING i co się okazało……., że najlepiej załatwia się interesy z…… mężczyznami;pppppp “NIE MA PROBLEMU Z RACHUNKIEM proszę Pani, poproszę tylko kopię paszportu i sofii numer Czy życzy sobie Pani kawę, bo ja potrzebuje 10 minut na przygotowanie umowy o otwarcie rachunku, karta kredytowa….. Nie ma problemu, poproszę Pani kontrakt i kwotę limitu, jaki Pani chce otrzymać! Ech…………chyba nie wymaga to żadnego komentarza, co.. :)) Dla formalności został mi tylko urząd miasta. Biurokratyczna Holandii wymaga, żeby każda osoba, która przenosi się do jakiegoś miasta, zameldowała się jako mieszkaniec i poddała ewidencji. Pełna obaw zanim udałam się do urzędu, poprosiłam Tamirę (babkę z HR – notabene suuper i baardzo pomocna) żeby zadzwoniła i spytała się czy w Urzędzie Miasta też muszę umówić się na spotkanie :) hip hip huuura nie trzeba się umawiać – tutaj to prawdziwa nowość;ppp polazłam wiec do tego urzędu i kolejne zaskoczenie. “SERDECZNIE Panią witamy w społeczności Leeuwarden, jest nam bardzo miło, że zechciała się Pani tutaj przeprowadzić (to zechciałam jest naprawdę duża przesadą – wołałabym Amsterdam, ale jak się nie ma, co się luuubi…) – tak, tak niech te nasze polskie zrzędliwe urzędniczki przyjadą tutaj na kurs obsługi NIE PETENTA tylko serdecznie witanego klienta urzędu!!!
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To, że biurokraja jest większa w Holandii niż w Polsce to bardzo mylne wrażenie. Musimy sie przyzwyczaić, ze wszędzie obowiązują umówione spotkania. Jak to zaakceptujemy to nie ma problemu. Potem wszystko idzie mio, sympatycznie, gładko i szybko.
OdpowiedzUsuń