Na poprawe nastroju opisze najgorszy lunch jaki tutaj doswiadczylam!
No wiec glowny finansowy dalej sie nie raczyl pojawiac w biurze i przysiegam, ze nikt nie ma pojecia dlaczego go nie ma… niezly joke co?? i nie wspomne o wszystkich moznych koncernu, ktorzy juz dzwonili bo chcieli z nim pogadac ;))))
Jako, ze TaSbG jest w Rotterdamie to Sean najwyrazniej stwierdzil, ze nie jestem dla niego partnerka do rozmowy (zreszta calkiem slusznie bo ciagle meczymy gre.. pt: “a o czym ze soba mozemy porozmawiac” i usiadl przy swoim biurku z bananowa kanapka w reku (slowo daje zaczyna mnie to nawet fascynowc, jak moze smakowac kanapka z maslem i bananem???). No to ja usiadlam sobie sama z moja zupka i kanapka i sobie zaczelam ja jesc.. Radosnie wcinam druga kromke i co widze.. pudel nadciaga do stolu ze swoim ekwipunkiem…rozsiada sie wygodnie i zaczyna celebrowac przygotowanie kanapki. Celebracja to najtrafniejsze slowo bo podczas gdy ona piesci jedna kromke ja bym caly chleb na te pieprzone kanapki przerobila. No ale jak juz wacpanna uporala sie ze:
1. smarowaniem kromki,
2. polozeniem sera,
3. wyrownaniem sera do ksztaltu kanapki (nie zartuje, naprawde to zrobila, tyci kawaleczek sera nie wystawal po jej zabiegu!)
To zaczela kroic ta kanapke na mniejsze czesci. Chyba 8 rowniutkich kawaleczkow jej wyszlo!
Ja biore kanapke do buzi i gryze sobie po kawalku.
Widocznie nasza metodologia jest zla! Ona kroi kanapke na koreczki i wklada pojedynczo do buzi…
Tak wiec podczas gdy my zdazymy:
1. Przygotowac kanapke
2. Zjesc kanapke
3. Posprzatac po sobie
4. Zaparzyc kawe
5. Zaczac pic ta kawe
Ona jest w trakcie przelykania conajwyzej 2 korka!Jak do tego dodac jej podrygi rozmowy, ktorych przy najlepszych checiach rozmowa nie mozesz nazwac to jest juz caly obraz tej komedii..zrezygnowana usidalam do swojego biurka i zaczelam maila pisac. :)
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz