Well... miał być spokojny dzien w pracy ale.... jak to bywa w firmach sieciowych dzień bez "cennego" zarządzenia centrali to dzień stracony. Dzisiaj do mnie dotarł długo oczekiwany nowy system oceny pracowniczej. Otwieram to cudo i przecieram oczy ze zdumienia. W nagłówku widze imię i nazwisko kolegi z innego odziału, który z tego co wiem do tej pory zajmował się marketingiem w firmie. Cholera ostatnio byłam zajęta, może go do HR przesunęli ?? No nic jeszcze pełna optymizmu zaczynam czytać wytyczne.... JASNA CHOLERA co za głąb to napisał??? Ocena bardzo szczegółowa (ktoś się wysilił się przy jej pisaniu), wszędzie punkciki do przyznania -> tylko jak do cholery mam policzyć zaangażowanie personelu (to ważny punkt oceny)? Szukam w moich podręcznikach ze studiów ale hmm jeszcze nikt nie odkrył jak mam to ocenić. No nic brnę dalej i z każdym słowem jest gorzej. Nie ma wskaźników, które można obiektywnie ocenić ani wywiązywania się z powierzonych zadań, terminowści itp, za to nieobiektywnych czynników jest namożonych tyle, że można z miejsca wywalić mniej lubianego pracownika (może kolega z innego oddziału do tego ma tą ocenę?? - nic dziwnego, że wyniki im lecą na łeb i na szyję. No well, dobrnęłam do końca zarządzenia.. i co.. odkryłam śmietankę... mój kolega jak prawdziwy "father dyrektor" obwieszcza wyniki pracowników co miesiąc na forum! Po raz kolejny dziękuję komu mogę, że mój oddział jest daleko od centrali i poza moim nerwem, jak zawsze takie odgórne zarządzenie wędruje do kosza.... Długo z tymi bezsensami żadna firma by nie pociągnęła.....
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz