W czwartek bylam na obiedzie w Sheratonie. Niby elegancie spotkanie firmowe, a przerodzilo w kolejena pijacka impreze (na szczescie ja tym razem znalazlam umiar i wszystko pamietam, chociaz moze lepiej by bylo jakbym nie pamietala ;pp). Gralismy w gre pt "nigdy nie robilem..."co oznaczalo tyle, ze jak sie cos kiedys zrobilo to nalezy powiedziec zaprzeczenie i jezeli jest w grupie osoba, ktora to tez to samo robila to pije drinka. Nie musze wszystkim mowic, ze po pierwsze jest to wymowka do pica a po drugie jak na poczatku polecialy nudne zdania pt "nigdy nie przeklinalem na szefa" to po chwili wszyscy zmienili temat i przeszli na seks i
...... z przykroscia stwierdzam, ze prowadze bardzo ustatkowane i NUDNE zycie :)))).
Newsy wieczoru to:
1 J uprawial seks w naszym biurze z dwiema blizniaczkami???!!!!
2.C po jakiejs imprezie wyladowal z wibratorem w tylku (!!!!!!!!!!!). Jak wszyscy sie zaczelismy smiac i stwierdzilismy, ze tego nikt nie przebije to on nam na to tekst, czy my W OGOLE wiemy jak sie nalezy bawic!!!
3.M w trakcie audytu w jednej ze spolek wyladowala w samochodzie i uprawiala seks z jednym finansowym dywizji.
Wrocilam do domu po 3, po czym zaliczylam milego smsa od TG, ze mam sie nie przejmowac szybkim przyjsciem do pracy bo on tez bedzie pozniej. Generalnie w piatek wszyscy przywleklismy sie do biura po 10. TG stwierdzil,
ze on calego dnia nie wytrzyma po czym o 12 sie zwinal do domu (Przeklinalama go setnie bo ja nie mam juz urlopu, zeby sie zerwac).
1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz