1 maja 2009

troche sprawiedliwosci

Wydawałoby się ze tylko narzekam na życie tutaj, ale to byłaby nieprawda. Ludzie tutaj są o niebo milsi od nas Polaków! Jak np. szłam z mapa to od razu ktoś do mnie podszedł spytać się czy nie potrzebuję pomocy w odnalezieniu miejsca docelowego! Wszyscy się uśmiechają i są uprzejmi i przyjaźnie nastawieni. Dla nas imigrantów jest to również językowy raj: WSZYSCY, ALE TO WSZYSCY mówią po angielsku (nic dziwnego holenderski to naprawdę choroba języka!). Telewizje można oglądać również bez problemów, jak leci film to tylko napisy są po holendersku, a wersja pozostaje oryginalna. No i nie muszę Wam mówić, ze jest to rowerowy raj. Ścieżek dla rowerzystów jest więcej niż dla pieszych a w sklepie z rowerami zanim odbierzesz rower to usłużny sprzedawca, dopasuje Ci go do wzrostu, naoliwi, zamontuje koszyk, zamek i wszystko to, co sobie zamarzysz. Oczywiście i tutaj czekało mnie zaskoczenie…. “Czy chce Pani ubezpieczyć rower?” Usłyszałam “yyyyyyyyyyyyyy???????????? ROWER????????????????? Nie dziękuję, jeszcze nie zwariowałam, aż tyle to on nie kosztował. Ale to co jest największą zaletą tego kraju to to, że wszędzie jest blisko. Do najbardziej oddalonego miasta dojadę w jakieś 3 ha. Dla mnie imigrantki głodnej zwiedzania to raj. Więc odliczam dni do wypłaty i modlę się o pogodę w najbliższy weekend po wypłacie bo….. Amsterdam na mnie czeka :)))))))))))))))))))))))))))) p.s zwiedzę to co mam zwiedzić, nauczę sie tego co mogę się nauczyć i wracam do naszego swojskiego bałaganu, który uwierzcie mi na słowo nie jest taki zly.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz