20 stycznia 2010

Kilka slow w kwestii zaproszen

Dostalam wczoraj list z mojej przychodni informujacy o tym, ze doktor B. po wieloletniej praktyce odchodzi z przychodni. Po dosc lzawym poczatku, gdzie szanowny doktorek pisze jak mu ciezko z nami kochanymi pacjentami sie rozstac i jak chetnie wypije z nami drinka w czwartek od 16 do 18 w osiedlowej kawiarni (oczywiscie kazdy za swojego sam placi), nastepuje czesc o tym, ze jako prezent pozegnalny lekarz chcialby zebrac odpowiednia ilosc pieniedzy na zmodernizowanie swojego auta wiec wszelkiego rodzaje transefy na numer konta xxxx sa mile widziane!

I w tym momencie nalezy wspomniec, ze owszem naleze do tej przychodni ale zapisana jestem do innego lekarza, a pana B. w zyciu na oczy nie widzialam...co najwidoczniej wcale nie jest przeszkoda, zeby i ode mnie wydebic troche gotowki...

1 komentarze:

  1. to się nazywa przedsiębiorczość :D

    OdpowiedzUsuń