1 maja 2009

z zycia expat: warunki mieszkaniowe

Nie może obyć się bez skomentowania mojego miejsca pobytu…a więc poddasze jest faktycznie małe. I czy ja zawsze marzyłam o tym, żeby mieć pokój na poddaszu?!?! Jasna cholera to ustrojstwo jest najbliżej dachu i jak świeci słońce to mam darmowa saunę - prawie jak all inclusive. Holandia podobno rozwija się od 40 lat, gospodarka ma się dobrze a standard życia jest bardzo wysoki, No cóż szkoda, ze tego nie widać po standardzie ich mieszkań… Zacznę od łazienki…o mało, co się nie przewróciłam jak zobaczyłam stare kafelki, toaletę i coś w ścianie, co się później okazało prysznicem (jakoś nie wpadłam na to, że to prysznic, bo nie ma żadnej kotary ani kabiny o brodziku nie wsponiając) Jak już przeżyłam “szok łazienkowy” przyszła kolej na kuchnię.. Tu o dziwo całkiem nowa i na pierwszy rzut oka przyzwoicie, wygodnie i …… z dobrze zrobiona armatura. Nic bardziej mylącego (w tym miejscu należy wspomnieć, że właściciel mieszkania prowadzi firmę pt. “prawa ręka” i zajmuje się modernizajcą kuchni, domów, i ogólnie pojętym budownictwem!) No well, lodówka jest zabudowana, ale już teraz dykta od drzwi się obsuwa! Pomiędzy nowymi panelami a ścianka kuchni jest taka przestrzeń, ze jeszcze ¼ panelu można wstawić, kable wiją się na szafce i nikt nie pomyślał, że można by je czymś zasłonić. Fugi są tak położone, że nawet ja ogólnie znana lewa ręka do wszelkich domowych prac bym to lepiej zrobiła. Kontakty sa tak przytwierdzone, że czasami boje się je naciskać, bo cholera wie czy mi nie odpowiedzą. Jednym słowem ten dom to jedna wielka fuszerka i u nas nawet w najgorszej ruinie każde mieszkanie lepiej wygląda (zaczynam powoli rozumieć sukces naszych robotników na zachodzie – u nas każdy Pan domu bez specjalnego przygotowania lepiej poradziłby sobie z remontem niż tutaj ktoś, kto jest niby, wyspecjalizowany w tym, co robi! TYLKO POGRATULOWAĆ)

1 komentarz:

  1. Wiesz, kto ma dobre mieszkania to ma. A kto złe to złe.

    OdpowiedzUsuń