Tym razem na powaznie.
Przed chwila dostalam maila od mojej koleznaki, ktora urodzila corke. Ponizej wycinek apropo opieki pielegniarskiej po pordzie:
"Saturday we said good-bye to the nursery-nurse who had worked with us for 8 hours a day since I arrived home from the hospital. She was terrific and got things running like clockwork here (don't know how long that will last before we slip back into our old ways). Its a very Dutch institution to have this kind of postpartum help. Hands-on guidance for feeding, bathing, changing, safety, bed-making, taking temperature etc...but also she prepared meals, changed our beds, tidied, vacuumed, did the washing and ironing!!! Great and she is sorely missed but in a way its nice to have our new family home alone. ."
Chyba pierwszy raz w zyciu dotarlo do mnie na co placimy takie gigantyczne podatki.
Jak mi sie przypominaja opowiesci dziewczyn z Gdanska o totalnym braku zainteresowania naszych pielegniarek, o tym, zeby miec godny porod to trzeba sobie wczesniej polozna oplacic, o tym, ze pielegniarka srodowiskowa powinna sie pojawic w domu ale nie mozna sie zadnej wizyty doprosic itd itp.. to az mi sie przykro robi.
Mam nadzieje, ze kiedys doczekamy sie podobnego standardu uslug.
22 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czy to na pewno z podatków, czy raczej z tego ubezpieczenia za 100 Euro miesiecznie? :)
OdpowiedzUsuńGosiu, czytam i bardzo mi sie podoba jak piszesz.:) Ela ;)
OdpowiedzUsuńSą, są plusy mieszkania w Holandii. Ja sie do Polski już nie wybieram.
OdpowiedzUsuń